z Wilna p.t. "Terror antysemicki", donoszącą, że "w ogrodzie miejskim trzech robotników Palaków bez wszelkiego powodu zaczepiło czterech spacerujących żydów". W tym samym numerze organ p. Kugiela zamieścił artykuł wstępny, zaczynający się od słów "Z początku palili — teraz rżną", rozprawiający o okropnościach zdziczenia polskich mas, o przedstawicielach inteligencji polskiej, moralnych sprawcach zbrodni, "zakażonych jadem wścieklizny", i o ścisłej łączności pomiędzy ideologją unaradawiania handlu a czynami wileńskich Kubów rozpruwaczy. Ponieważ wiadomośćo zajściu w parku wileńskim okazała się wyssaną z palca, prokurator wytoczył redaktorowi pisma "Dień" p. Skwarcowowi proces karny. Dnia 19 listopada (1913) sprawę powyższą rozważał sąd okręgowy petersburski, który uznał p. Skworcowa za winnego rozpowszechniania świadomie fałszywych pogłosek i skazał go na dwa miesiące więzienia".
Niemal bezpośrednio potym "Gazeta Poranna Dwa Grosze" w N* 4 z 3. 1. 1914 zanotowała fakt następujący, ustalony urzędownie: "We wsi Kłobukowice, gub. piotrkowskiej, dwaj włościanie Antoni i Józef Michalscy, będąc pijani, zaczepili tam paru żydów, którzy zawiadomili zaraz naczelnika powiatu, że we wsi odbywa się "pogrom" i zażądali pomocy. Gubernator piotrkowski, zbadawszy sprawęi stwierdziwszy, że było to fałszywe doniesienie, skazał w drodze administracyjnej "zawiadamiających": Icka Herszlikowicza, Chaima Joachimowicza oraz Abrahama i Icka Gotheinerów, każdego na 3 miesiące więzienia, a dwóch pijanych awanturników na 7 i 14 dni aresztu".
W r. 1912 tygodnik ludowy "Zaranie" wystąpił z alarmującym artykułem "Żydzi straszną plagą", w którym doniósł, że w okolicy Działoszyc grasuje banda żydów-ko-
niokradów. Obywatele-żydzi miasta Działoszyce, zamiast począć tropić śród siebie koniokradów, pomieścili grzmiący protest w N* 213 "Nowej Gazety" przeciwko "oszczerczym zarzutom", a redakcja surowo skarciła "Zaranie" i taką dała mu lekcję: złodziejów mają wszystkie społeczeństwa, a więc także żydowskie, przeto tylko antysemityzm może w ten sposób fakt jakiś uogólniać; należy tedy pisać, że śród nas są złodzieje, a nie, że żydzi są złodziejami. Rozumowanie to było pozornie tak logiczne, wygłoszone zostało tonem tak mentorskim, a ludzie u nas, nie znając źródeł etyki żydowskiej, tak łatwo dają zbijać się z tropu, że "Zaranie" zamilkło, a nawet przy innej okazji oświadczyło się przeciwko rewizji sprawy żydowskiej na naszym gruncie, powiadając, że za pomocą tego odwraca się uwagę ogółu od rzeczy daleko ważniejszych.
Ale jak w imię powyższej zasady gazety żydowskie poprawiają statystykę, świadczy następujące zestawienie:
Goniec Poranny 7V N° 431 z 19. IX. 1912 doniósł:
W sieni domu N* 22 przy ulicy Ś-to Jerskiej (w Warszawie) o g. 9 wiecz. stróż spostrzegł dwóch młodych żydków, majstrujących przy drzwiach mieszkania 2 piętra, którzy na widok stróża porzucili wytrychy i zaczęli uciekać, lecz obu schwytano. Po drodze do cyrkułu na ulicy Franciszkańskiej około prowadzonych zebrał się tłum żydów, którzy odbili aresztowanych, przyczym stróża Wojciechowskiego pobito dotkliwie. W rękach stróżów pozostały palto i marynarka zbiegłych łotrzyków".
Nowa Gazeta w M z 431 z 19. IX 1912 doniosła: "W sieni domu N* 22 przy ulicy Ś-to Jerskiej (w Warszawie) o g. 9 w. stróż miejscowy spostrzegł dwóch ludzi,
majstrujących przy drzwiach drugiego piętra. Złodzieje na widok stróża porzucili wytrychy i zaczęli uciekać, lecz obu schwytano. Po drodze do cyrkułu na ulicy Franciszkańskiej około prowadzonych zebrał się tłum, który odbił aresztowanych, przyczym stróża Wojciechowskiego pobito dotkliwie tak, iż zawezwano do niego Pogotowie. W rękach stróżów pozostały palto i marynarka zbiegłych łotrzyków".
Nie potrzeba znać techniki dziennikarskiej, aby wymiarkować, że oba dzienniki otrzymały wiadomość z jednego źródła reporterskiego, lecz że redakcja "Nowej Gazety" dokonała w tekście pewnych zmian, skutkiem których znikli dwaj złodzieje żydowscy i pozostali tylko jacyś dwaj ludzie, może nawet Polacy, oraz zniknął tłum żydowski, odbijający łotrzyków, i pozostał tylko jakiś tłum wogóle, niezawodnie polski.
Toteż "Gazeta Warszawska" w N* 312 z 15. XI, 1913 niemal w przeddzień aresztowania stu handlarzy żywym towarem wystąpiła z następującemi spostrzeżeniami:
"Ujawniła się niezwykła i pod względem społecznym groźna solidarność ogółu żydowskiego z organizacjami występnemi. Przykładów podobnego stosunku do swoistego świata przestępców nie brak bynajmniej. Handel "żywym towarem", jedna z największych hańb współczesnych, jest niemal monopolem żydów. Pisma podają, że dwa tysiące przedstawicieli tego zacnego procederu, wydalonych z Argentyny, rozpełzło się po Europie, zapewne po ziemiach polskich. Z głosów prasy żydowskiej wnioskować można, że nie obca jej jest organizacja tego "handlu". Ale próżno oczekiwalibyśmy rozpoczęcia skutecznej walki samych żydow przeciwko swym współwyznawcom, jak nie doczekamy się nigdy reakcji społeczeństwa żydowskiego przeciwko lichwie, paserstwu, koniokradztwu, handlowaniu towarem
emigracyjnym, tym specyficznie "narodowym" przestępstwom żydów". A wreszcie "Gazeta Warszawska" powiada, że organizacja żydowska jest czymś w rodzaju włoskiej "camorry" i że rozporządza instytucją głośnej "chazuki".
W tym samym numerze "Gazeta Warszawska" stwierdziła, iż prasa żargonowa w procesie piotrkowskim przeciwko bandzie fałszerzy weksli na imię Michała Rogowskiego ujrzała "walkę szlachty polskiej z ludem żydowskim".
Toteż tu zwrócić należy uwagę na mistyfikację wprost historyczną, zapoczątkowaną przez żydów na gruncie naszym.Żydzi, zagrożeni przez sfery "polskie dojrzałe i doświadczone, postanowili uczynić sobie straż pomocniczą z robotników i młodzieży. W tem celu wmówili w pierwszych, czyli robotników, że oni, żydzi, są socjalistami, a w drugich, czyli młodzież, że jest czwartym stanem. Tedy robotnicy zaczęli grzmieć na "zgniłą polską burżuazję", a różne zrzeszenia młodzieży nadsyłać do takich pism, jak "Nowa Gazeta", "protesty" przeciwko "antysemityzmowi, mącącemu świadomość i zabijającemu doszczętnie krytycyzm polskiego narodu" (p. N* 577 "Nowej Gazety" z 14. XII 1913).
To się dzieje, gdy w Hrubieszowie ludność polska walczy o ostatni dom w rynku (p. N* 239 i 241 "Myśli Niepodległej" z kwietnia i maja 1913).
Aby zaś odciąć młodzież polską od źródeł lepszej informacji, pozostający w rękach żydowskich organ "Kijewskaja Mysi" pomieszcza przewrotne artykuły o całkowitej degeneracji intelektu polskiego i wyparciu się ideałów Mickiewiczowskich. Pod wpływem tych z wielką perfidją pisanych bredni młodzież polska w Kijowie z 15 prenumero-