posłańca, a nieżyd się omylił i dał za dużo, zwyżka należy do żyda-posłańca, chyba, że tego nie zauważył, bo w takim razie należy do tego, który go wysłał (Choszen Hamiszpat § 183 art. 7).
Natomiast nie wolno korzystać z takiej omyłki żyda: jeżeli żyd otrzymał za dużo od bliźniego, to musi nadwyżką zwrócić bez żądania z drugiej strony, skoro tylko zachodzi prawdopodobieństwo omyłki (Choszen Hamiszpat § 232 art. 2). Dla żyda bliźnim jest zawsze tylko żyd.
6) Goja wolno okraść, byle nie zmiarkował.
Nieżyda wolno bezpośrednio okraść t. j. oszukać go w rachunku i t. p. byle tego nie zmiarkował, gdyż imię boże mogłoby być znieważone (Choszen Hamiszpat § 348).
Jeżeli bowiem nieżyd zmiarkuje i zrobi żydowi skandal, wołając np. "A żydy złodzieje!" i t. p., wtedy "imię boże będzie znieważone", ale zniewagi niema, gdy rzecz nie zostanie wykryta.
7) Dzielenie się kradzieżą.
Jeżeli jeden spólnik żydowski coś ukradł lub zrabował, to musi się z drugim spólnikiem podzielić. Szkodę ponosi sam. Ale jeżeli szkoda przyszła dopiero po podziale, to ponoszą ją obaj. Tak samo rzecz się ma, jeżeli jeden ze spólników kupił kradzione rzeczy -(Choszen Hamiszpat § 116 art. 12).
Mamy tu właściwie trzy rodzaje przestępstw: złodziejstwo, rabunek i paserstwo.
8) Paserstwo.
Jeżeli jeden żyd wynajmuje u drugiego żyda mieszkanie i przyjdzie kulawy jeleń albo nadleci młody gołąb, obaj mają do niego prawo, ale jeżeli jeden z nich kupi coś u złodzieja, rzecz prosta łanio, to należy tylko do niego (Choszen Hamiszpat § 260 art. 4).
Ponieważ u żydów istnieje najdalej idąca solidarność, tak dalece, że dwaj spólnicy muszą się nawet dzielić kradzieżą i rabunkiem, przepis ten kładzie granicę "sprawiedliwie" zbyt rozległemu pojmowaniu spółki. Rzecz stanie się zrozumiała w świetle następującego przepisu: Jeżeli żyd sprzedał lub wydzierżawił pole nieżydowi, to pozostaje tak długo pod klątwą, póki nie weźmie na siebie całego niebezpieczeństwa, które grozi z tej sprzedaży jego bliźniemu, czyli żydowi (Choszen Hamiszpat § 175 art. 40).
9) Podmawianie do kradzieży nie jest przestępstwem.
Jeżeli żyd podmówił żyda do kradzieży, nie odpowiada, albowiem polecenie uczynienia czegoś zakazanego niema znaczenia. Żyd może się usprawiedliwić, iż wcale nie przypuszczał, aby tamten zlecenie takie wykonał {Choszen Hamiszpat § 348).
Przepis ten jest rzeczywiście zdumiewający, albowiem kradzież jest u żydów zabroniona, a ukrytego złodzieja wolno nawet zabić (Choszen Hamiszpat § 425).
10) Jak żydzi sobie wierzą.
Jeżeli w jakimś mieście skradziono rodał z bóżnicy, sędziowie żydowcy owego miasta nie mogą tej sprawy sądzić
a żaden mieszkaniec być świadkiem (Choszen Hamiszpat § 31 art. 19).
Pierwsza część powyższego przepisu jest jeszcze zrozumiała; ale część druga wprost uniemożliwia wykrycie złodzieja, albowiem trzeba, aby świadek koniecznie pochodził z innego miasta.
11) Złodziej żydowski jest czysty, gojowski nieczysty.
Jeżeli złodzieje wtargnęli do piwnicy żyda, w której stoi wino, to gdy owi złodzieje byli w większości żydami, wino jest koszer, gdy odwrotnie, jest terefa (Jore Dea § 123).
Jest tu mowa naturalnie o czystości rytualnej; wino koszer można pić, wina terefa pić nie można.
12) Kiedy oddawać rzecz znalezioną.
W takim mieście ( w którym żyją żydzi i goje) trafia się rzecz znaleziona; jeśli większość stanowią goje, to nie trzeba ogłaszać, a jeśli większość stanowią żydzi, to trzeba ogłaszać (Miszna, Machszirin 11, 8).
Przepis powyższy stoi w związku z następującym, równie kapitalnym:
13) Zguba żyda i zguba goja.
Jeżeli żyd znajdzie jakiś przedmiot w miejscu, gdzie zwykle zbierają się żydzi, oddaje zgubę, ale nie oddaje, jeżeli ją znajdzie w miejscu, w którym zwykle zbierają się nieżydzi, gdyby nawet wiedział, że należy do żyda i ma
znak, gdyż ów żyd z pewnością uważał ją już za straconą (Choszen Hamiszpat § 259 art. 3).
W przepisie tym uderza między innemi, iż żydzi podejrzywają nieżydów o skłonności, które sami posiadają. Fakt ten zostanie później poparty cytatami.
14) Zguby gojowskiej bezwarunkowo niewolno oddawać, chyba że chodzi o poprawę opinji żydów.
Rzecz, którą zgubił nieżyd, znalazca nietylko może zatrzymać, ale jest nawet zakazane oddawać, albowiem Pismo mówi: "zgubiona rzecz twego brata" (Deuter. XXII, 1: Nie będziesz spoglądał na wołu brata twego, albo na owcę jego, zabłąkanych, a ociągał się od nich: napowrót odprowadzisz je do brata twego); ale jeśli znalazca dlatego odda nieżydowi, aby przez to imię boże uczcić, a sławiono Izraela, iż ufają Bogu, fest chwalebne, gdyby zaś imię boże miało być znieważone, iż nieżyd myślałby, że nie zgubił, ale jakiś żyd go okradł, to trzeba oddać, w każdym razie trzeba rzeczy nieżyda przed złodziejami starać się zabezpieczać, jak żyda, aby żyć z niemi w zgodzie (Choszen Hamiszpat § 266 art. 1).
Widzimy tu najpierw, jak wciąż konsekwentnie odróżnia się "brata", "bliźniego" od nieżyda, który bliźnim nie jest. Następnie widzimy tu dosłowność pojmowania przepisów, kwestjonowaną przez Stracka tak nie w duchu Talmudu. Dalej wyraźnie jest powiedziane, iż niewolno zguby nieżydowskiej oddawać. A wreszcie wolno oddawać tylko dla celów oportunistycznych, ale nie w imię uczciwości. Mowa o "zgodzie" z nieżydami jest także charakterystyczna, gdyż zgoła, jakto widzimy z innych miejsc, jest cenna