waży? Odpowiedź na to daje nam historja książki Eisenmengera "Entdecktes Judentum", wydanej w Frankfurcie n. M. w r. 1700. Wskutek zabiegów żydów frankfurckich książkę skonfiskowano a konfiskatę zdjęto dopiero po upływie 40 lat. Wskutek tego Fryderyk I. kazał w r. 1711 wydrukować ją ponownie z podaniem miejsca druku "Królewiec w Prusach" (p. Strack, Einleitung in den Thalmud, wyd. 3-cie, str. 94 — 95). A więc żydzi zwrócą się do tych władz gojowskich, których nie uznają, by przy ich pomocy osiągnąć cel, dla tych władz wrogi. Choszen Hamiszpat w § 4 wprawdzie powiada, że żyd nie może dochodzić swego prawa przez nieżyda; tak, ale dlaczego nie miałby dochodzić swego... bezprawia? Dziwnie w świetle powyższego ustępu wyglądają słowa licencjanta Gustawa Marxa: "Istnieje rzeczywiście przepis, że żyd może obejść cło, jeżeli nie potrzeba się obawiać, że nastąpi znieważenie imienia bożego. Wolno nawet przysięgać kłamliwie przed sądem pogańskim, będąc w opresji, czego naturalnie należy unikać, o ile to jest tylko możliwe, a przysięga uchodzi wtedy za przymusową. Aby to zrozumieć, trzeba sobie przypomnieć, że prawodawstwo rabinistyczne wszystko obejmuje i opiera się na założeniu, że żydzi mają swe własne sądownictwo i że wszystko, co wedle ich prawa jest karalne, przez nich samych ukarane zostanie". A dalej mówi, że krzywoprzysięstwo żydowskie niema bronić przestępstwa, lecz wyrażać "protest przeciwko nieuznanemu sądownictwu" (Juedisches Fremdenrecht, str. 18). Ale chyba sąd żydowski jest sądem przez żydów uznanym. A jak ma ów sędzia żydowski z gojem postępować? Czyż w ten sposób żydzi mieli przekonywać gojów o swej wyższości moralnej? Strack, broniąc żydów, ciągle narzeka na "uczucie nienawistne" (Gehaessigkeit) przeciwników Talmudu. A nas
uderza słabe poczucie etyczne u Stracka. Czyż dziwić się otrząsowi moralnemu ludzi, którzy rozczytywali się w tych bezeceństwach?
XII. ZDRADA DOZWOLONA.
Jeżeli ktoś najął robotnika dla ratowania, to wszystko, co uratuje, należy się pracodawcy; ale jeżeli robotnik podczas ratowania powie, że ratuje tylko dla siebie, to od tej chwili przestaje być najmitą, a wszystko, co uratował, należy wyłącznie do niego ( Choszen Hamiszpat § 181 art. 3 ).
Przepis ten dotyczy obrony karawany, napadniętej przez wojsko. Żydzi bardzo się dziwią, że w niektórych państwach rząd nie chce ich mianować oficerami, w niektórych zaś zastanawia się nad tym, czy ich wogóle przyjmować do wojska. Powyższy przepis, rozpatrywany łącznie z przepisami innemi, jak np. o możliwości krzywoprzysięstwa wobec gojów, usprawiedliwia tę nieufność. W dodatku zaznaczyć należy, że ci sami żydzi, którzy apostołowali antymilitaryzm, oburzali się na to, że żydów wyłącza się ze stanu oficerskiego. Motywem oburzenia była właściwie utrata pewnych stanowisk płatnych.
XIII. CHAZAKA.
Gustaw Marx przyznaje, że w księdze Choszen Hamiszpat w § 156 art. 5 znajduje się zdanie: "Własność gojów jest rzeczą bez pana". Ale, powiada, Mojżesz Isserles przytacza to zdanie jako mniemanie "niektórych" i przeciwstawia mu opinje innych, więc "nie tak łatwo da się
odpowiedzieć na pytanie, co należy tu uważać za prawomocne" ( Juedisches Fremdenrecht, str. 14 — 15 ). Słowem Gustaw Marx zapomina zupełnie o panowaniu zasady in dubiis libertas. "Ale gdzież jest jakieś żydostwo", zapytuje dalej, "które istotnie praktykowałoby w całości prawo Szulchan-Aruchu" ( str. 33 ). Słowa te wygłosił w czasopiśmie "Nathanael" w r. 1885, a następnie powtórzył w osobnej odbitce w r. 1886. Tymczasem już w r. 1869 pojawiła się była "Kniga kabała" Jakóba Brafmana, odpowiadająca na to pytanie dokumentami kahalnemi.
Konsekwencje, wynikające z powyższej zasady, wyraża Baba Batra 54b, gdzie jest powiedziane, że pierwszy, który położy rękę na własności goja, staje się jej panem. A z tej znowu zasady wypływa logicznie prawo, które wyraża słowo: chazaka.
Słowo to znajduje się już w Misznie, Baba Batra III, 1. Pereferkowicz tłomaczy je: zadawnienie posiadania. Słowa zmieniają swe znaczenia stosownie do tego, jaki sens im nadaje praktyka życiowa. Brafman wyraz chazaka oddaje przez: władza. Z dokumentów, które nam przedstawia, wynikałoby, że chazaka znaczny: prawo rozporządzalności.
Otóż nie ulega żadnej wątpliwości, że pod koniec XVIII i na początku XIX wieku kahały sprzedawały żydom prawo rozporządzania się majętnościami gojów, czyli sprzedawały im chazakę na ich majętnościach. Żyd, który takie prawo nabywał, mógł te majętności jako handlarz, faktor, lichwiarz eksploatować, nie obawiając się konkurencji swych współplemieńców.
Ale od chazaki odróżniano meropie: kahał sprzedawał żydowi wprost osobę goja, z którą wskutek tego żaden inny żyd nie mógł już wchodzić w stosunki kupna, sprzedaży etc.
Z opublikowanych przez Brafmana dokumentów kahalu mińskiego widzimy, że żydzi rozprzedawali między siebie place, domy i sklepy gojowskie, ba, nawet majętności klasztorne i arcybiskupie. Nabywca tej cudzej własności, której właściciel nic naturalnie o tym nie wiedział, stawał się jej "posiadaczem", przy czym zwykle dodawano formułę "od środka ziemi aż do wyżyny niebios". Niekiedy powstawały o to między żydami kłótnie, który z nich jest "posiadaczem" tajnym "własności" jawnej takiego a takiego goja.
Niewątpliwie dokonano następujących tranzakcji zakonspirowanych:
1 ) Rozporządzono się placem "nieobrzezanego" czapkarza Zwańskiego ( str. 13 N* 22 etc ).
2 ) Jochjel Michel kupuja od kahału prawo eksploatowania sklepów murowanych rosjanina Bajkowa ( str. 41 N* 77 ).
3 ) Abraham Abel kupuje od kahału sklep, będący własnością "pana Kistera". Kahał sprzedaje mu zarazem prawo przechodzenia przez jego dom. Żyd płaci kahałowi za ten przywilej 75 rubli ( str. 62 N* 98 ).
4 ) Eleazar Segal kupuje od kahału prawo "posiadania klasztoru" dawniej karmelitów, następnie franciszkanów, wraz z wszystkiemi należącemi do niego zabudowaniami i placem, piwnicami i świetlicami tego klasztoru. Tranzakcji dokonano w środę dnia 4 miesiąca Sziwan roku 5560 od stworzenia świata, czyli 1800 ery naszej ( str. 67 N* 105 ).
5 ) Rabin Michel, syn Izaaka, kupuje od kahału plac, będący własnością niemca stolarza Johanna, wraz z budynkami, które właśnie ów stolarz sobie wybudował ( str. 74 N* 115 ).
6 ) Synowie zmarłego rabina Arji spierają się z ka-