hałem o prawo posiadania sklepów arcybiskupich. Działo się to w r. 1802 (str. 102 N* 177).
7 ) Sześć sklepów, należących do księży Bonifratrów, kupuje od kanału spółka braci, Izaak i Józef, synowie Samuela ( str. 106 N* 189 ).
8 ) Rozporządzono się domem pewnego kowala (str. 106 N* 186 i str. 109 N* 195).
9 ) Prawo rozporządzania się balkonem domu "pana Trankiewicza" kahał sprzedaje Saulowi, synowi Wolfa, a ten odprzedaje Jehudzie Lejbie (str. 112 N* 202). Dokonano tej tranzakcji "w myśl praw, zgodnych z prawami podstawowemi i postanowieniami naszych mędrców"!
10 ) Za 50 rubli kupuje od kahału Izaak, syn Gersona, prawo władania połową domu Bajkowa, ponieważ nabywca prawa rozporządzania się dwoma domami tegoż Bajkowa dotąd kahałowi całej sumy za to nie wpłacił. a kahał właśnie winien jest Izaakowi 50 rubli. Gdyby jednak w ciągu kwartału ów dawniejszy nabywca, Jochjel Michel, pozostałość wpłacił, Izaak będzie musiał mu ustąpić (str. 113 N* 205).
11 ) Izaak, syn Gersona, kupuje od kahału plac, należący do mieszczan. Izaak ma prawo zawładnąć znajdującemi się tam domami "za pomocą wszelkich sposobów" (str. 140 N* 261).
12 ) "Ponieważ pan Szejbe zamierza wybudować nowy sklepy murowany", "przeto kahał postanawia: sprzedać prawo posiadania tego sklepu Jehudzie Lejbie" (str. 143 N* 266).
A więc mamy dwie rzeczy udowodnione z ścisłością, nie pozostawiającą nic do życzenia:
1 ) że Talmud uważa majętności gojów za resnul-
lius, czyli za rzecz niczyją, i że pierwszy żyd, który na nich rękę położy, może je zagarnąć;
2 ) że zakonspirowana masa żydowska, rozporządzająca na ziemi naszej organizacją, rzeczywiście w myśl tego swego kodeksu złodziejskiego sprzedawała między sobą majętności gojowskie dla eksploatacji ich i zawładnięcia niemi wszelakiemi sposobami.
Wobec tych dwóch niewątpliwych faktów nabierają wielkiego znaczenia liczne skargi i wołania, że chazaka nietylko dotąd istnieje, ale kwitnie i że walka z nią należy do najpilniejszych spraw naszej dzisiejszości.
III.
OBYCZAJE ŻYDOWSKIE.
1. OBRZEZANIE.
Każde dziecko żydowskie płci męzkiej musi być obrzezane ósmego dnia po narodzeniu. Spotyka się lekarzy, którzy chwalą ten obrządek ze względów hygjenicznych i profilaktycznych. Ale sąd taki wynika z nieznajomości rzeczy. Sposób tego okaleczania rytualnego urąga właśnie doświadczeniom i metodom współczesnej medycyny, będąc niejednokrotnie przyczyną następstw fatalnych.
Aktu obrzezania dokonywa specjalny obrzezywacz (mohel). Właściwie załatwia tę czynność trzech, z których drugi nazywa się perea, trzeci mecyc. Mohel operuje nożem obosiecznym, względnie u żydów prawowiernych ostrym głazikiem rytualnym, co dowodzi, że obrządek ten sięga co najmniej epoki przedhistorycznej kamienia gładzonego; w każdym razie obrzezanie na cmentarzu dziecka martwego musi być dokonywane takim głazikiem. Perea operuje paznokciem, specjalnie w tym celu u wielkiego palca hodowanym, więc długim i ostrym, co stanowi wskazówkę, że obrządek ten pochodzi z czasów jeszcze starszych, niż epoka kamienia gładzonego, a mianowicie tych, kiedy poprostu posługiwano się jako narzędziem tylko ręką Mecyc zaś operuje ustami.
Mohel naciąga napletek dzieciątka, wsadza między