Sponsorzy:
Prawo dla każdego - Gdzie szukać pomocy?
tworzenie stron szczecin
Żyj spokojnie ubezpieczenie samochodu rybnik ubezpiecz siebie i najbliższych
Brainstorm.biz.pl – Szkolenia - Firmy szkoleniowe Warszawa
praca karlino




zęby grzebienia i tnie, rzucając go na piasek, trzymany w specjalnej misie, zastępującej piasek pustyni, względnie stepu tych osiedlonych koczowników, którzy bodaj raz na rok jeszcze z lubością nomadyzują w szałasach podczas święta Sukkot. Perea na zranionym w ten sposób członku dzieciątka dokonywa operacji najboleśniejszej, zwanej "priah", "obnażenie", albowiem paznokciem obdziera dokoła członka skórę. Mecyc zaś bierze zraniony członek w usta i ranę wysysa, następnie zasypuje ją proszkiem. Ostatecznie wszystkich tych czynności może dokonać jeden obrzezywacz, u prostactwa żydowskiego znakomity niechluj i brudas, niekiedy suchotnik lub syfilityk, zarażający całe pokolenie młode pewnego miasteczka lub okolicy za pomocą rąk, paznokci i ust. Zdarza się, że tnie źle i uczyni chłopca kaleką na całe życie. Zdarza się też, że dziecko nie przetrzyma tej operacji i umiera. A dzieje się to tym łatwiej, że jeżeli termin obrzezania nie był ściśle zachowany, to w czasie właściwym trzeba z członka upuścić jeszcze nieco "krwi przymierza". Albo, gdy żydów nękają skrupuły magiczne, że czegoś nie dokonano prawidłowo, robi się poprawki, uchodzące za nowe czyli właściwe obrzezanie.
Jeżeli uprzytomnimy sobie ostrożności operatora-chirurga, stosującego w całej pełni metodę aseptyczną w specjalnej sali operacyjnej, specjalnie oczyszczonemi instrumentami, w rękawiczkach, w masce na twarzy, otoczonego asystentami wykwalifikowanemi, odpowiedzialnego wobec nauki i sądu za prawidłowość postępowania, to bez otrząsu myśleć nie możemy o barbarji żydowskiej, praktykowanej w drugim dziesięcioleciu XX-go wieku, którą w obliczu naszej dzisiejszej wiedzy i kultury nazwać można tylko zbrodnią.
Całe legjony żydów inteligentnych i kształconych, parzących postępowców, liberalistów, socjalistów, wolnomyślicieli, humanitarystów, w pismach swych i publikacjach wciąż powstają na "zaśniedziałość średniowieczną" katolicyzmu, trzęsą się z oburzenia "kulturalnego" na obrządek chrztu, a cichaczem dają swe dzieci okaleczać rytualnie wedle obrządku, sięgającego może czasów człowieka jaskiniowego. Ci oberżnięci i obrzynający swych synów filozofowie specjalnie lubią Polakom zarzucuć "wstecznictwo" i "zoologiczny patrjotyzm", a trzymają się zażarcie obyczaju, który prawdopodobnie sięga czasów, kiedy w ludzkim stadzie wrzała walka starych samców z młodemi. Religja talmudyczna nie wyrobiła w żydach sumienia i wstydu, natomiast wyposażyła ich w czelność i arogancję. Śród żydów uchodzi za aksjomat: wszyscy żydzi są postępowi i nic tam zmieniać nie potrzeba!
Ze stanowiska kultury i hygjeny niewinnym wprost obrządkiem jest chrzest w porównaniu z dzikim aktem obrzezania. Bo cóż to ostatecznie szkodzi dzieciątku, gdy zostanie pokropione wodą święconą, pomazane olejem świętym i dostanie do ust szczyptę soli! Ale nie tu szukać należy stadjum porównawczego ewolucji cywilizacyjnej.
Rozwój religijny odbywa się w kierunku od materjalizmu do idealizmu i od realizmu do symbolizmu. Wiemy, że chrześcijanie pierwotni tatuowali sobie krzyż na czole (p. Tertulljan, Haer. 40). Ale już Cyryli Jerozolimski mówi o kreśleniu krzyża palcem na czole (XIII Katecheza, 36). Realizm ustępuje symbolizmowi, materjalizm idealizmowi. Na ten krok nie może się zdobyć w kilkanaście wieków później kwiat inteligencji żydowskiej, nie zamienia realnego obrzezania na symboliczne, nazywa "żydożerstwem na-
ukowym" poruszanie takich kwestji (p. N* 26 "Izraelity" z 5. VII. 1907) i chce Polaków uczyć tego, co to jest postęp!
Zainteresuje to prawdopodobnie naszych antropologów, gdy wspomnę, że podczas aktu obrzezania ustawia się fotel-tron dla asystującego ceremonji proroka Eljasza, że zapala się funtową świecę woskową na cześć noworodka i dwanaście świeczek na cześć dwunastu pokoleń Izraela, symbolizujących zarazem dwanaście świateł zodjaku, że wedle talmudystów "priah", czyli "obnażenie" członka paznokciem, stoi w związku z liczbą 365, gdyż taką jest wartość liczbowa wyrazu "priah", i że kubek z winem dla kantora, zagłuszającego wrzask dziecka Psalmem XX(XIX): "Niechaj cię wysłucha Pan w dniu utrapienia", musi mieć dwanaście kantów.
Jeżeli dziś obrzezanie uchodzi za cechę żydostwa, w dodatku niesłusznie, gdyż w Europie jeszcze Turcy hołdują temu barbarzyństwu, to na podstawie całkiem pewnych źródeł wiemy, iż w fazie poprzedniej obrzezanie była aktem czarodziejskim. Różne ludy starożytne czciły członek męzki bóstwa jako znak płodności. Wizerunek jego obnoszono procesyjnie (Herodot II, 51). Rytym w kamieniu dokumentom babilońskim nadawano kształt taki (p. Roscher, Lexikon III, 86, wiz. 10). Tak zwana "masseba" u starożytnego Izraela, słup kamienny, ustawiony przy ołtarzu, ten sam kształt posiadała (p. Gunkel, Genesis, wyd. 2 gie, 222, w przypiskach). Przysięgano na członek męzki ojca, kładąc na nim rękę, co wyrażano w słowach: "połóż rękę swoją pod biodro moje" (Genes. XXIV, 2). Krew uchodziła za siedzibę duszy, a krew z członka dawała szczególną moc nad demonami. Że jeszcze Izrael pisarski pojmował obrzezanie jako akt zaklęcia, świadczy pewien epizod z życia Mojżesza, gdy bezwiednie wszedł w dziedzinę władz-
twa Jahwy; za to Jahwe chciał go zabić, lecz żona Mojżesza szybko obrzezała synka ostrym krzemieniem i rzuciła odrzezek rozgniewanemu Jahwie pod nogi, ratując tym czynem czarodziejskim męża (Exod. IV, 20 — 26). Jahwe ustępuje, gdy Cyppora dotknęła nóg Jahwy i rzekła: "Oblubieńcem krwi jesteś mi". Nad Jordanem na "pagórku odrzezków" dokonywała się uroczystość gromadnego obrzezywania młodzieńców nożami kamiennemi (Jozue V, 2 — 4). Zwolna zatracało się dawniejsze pojmowanie tego aktu, a wreszcie z niewiadomych przyczyn weszło w użycie obrzezywanie niemowląt (porów. Teodor Kappstein, Bibel und Sage, str. 37 — 39).Że umysł ciemnego żyda, karmiony Talmudem, może wskutek obrzezania hołdować dzikim przesądom, świadczy sprawa kandydata rabinackiego Maksa Bernsteina, zasądzonego w Wrocławiu 21 lutego 1889 r. za to, iż skaleczył chłopca chrześcijańskiego Seweryna Hacke, aby krwią jego członka oczyścić się z grzechu, który mu ciążył. Bernstein przyznał się przed sądem do wszystkiego. Próbowano wykazać jego osłabioną poczytalność. Ale on całkiem prawidłowo wywodził: "Ponieważ wedle teorji biblijnej w krwi ludzkiej znajduje się dusza i ponieważ moja grzechami obładowana dusza mogła się oczyścić tylko niewinną, przeto musiałem postarać się o krew człowieka, który był jeszcze bez grzechu". Fakt ten czerpię z książki Stracka "Das Blut im Glauben und Aberglauben der Menschheit" (wyd. 8-me, na str. 102), napisanej specjalnie celem obrony żydów od zarzutu praktykowania mordu rytualnego.
Rzecz jest tym bardziej na czasie, ponieważ od ukazania się Manifestu Tolerancyjnego nie wolno żadnego żyda zmuszać do tego, by dawał syna swego obrzezywać. Wsze-
© 2010 www.dobermans.pl