Sponsorzy:
Tanie odżywki sklep Warszawa
nowelizacja prawo zamówień
wypadek przy pracy
Gotowe prace licencjackie i prace magisterskie oraz pomoc w pisaniu pr
egzamin aplikacja notarialna z ArsLege się zdaje!




10. ZAKAZ JEDZENIA WIEPRZOWINY.

Zakaz jedzenia wieprzowiny tłómaczono racjami zdrowotnemi. Czyni to profesor Adolf Kamphausen w artykule "Speisegesaetze" (Przepisy dotyczące pożywienia), pomieszczonym w encyklopedji biblijnej Riehma (Handworterbuch des biblischen Altertums, wyd. 2, str. 1539 b). Ale pierwszy bodaj Renan powołał się na modną za jego czasów trichina spiralis, a uczynił to w "Histoire du peuple d\'Israel" w t. I na str. 123: "Le porc, trés sujet en Orient a la trichinose, figure tout d\'abord parmi les viandes mal notées". Argument Renana wywarł wielkie wrażenie i stał się bardzo popularnym dzięki lekarzom, którzy uznali go ze swego stanowiska za oczywisty. Tymczasem był to przerażający anachronizm. Obserwacja naukowa trichiny została zapoczątkowana w r. 1832 przez Hiltona, po nim badali ją Paget i Owen, a ostatecznie określili Siebold, Kuchenmeister, Leuckart, Virchow i Zenker. Ale i ogólne racje zdrowotne, których bronił jeszcze Haupt na kongresie orjentalistów w r. 1889, nie wytrzymują dziś krytyki naukowej, albowiem w Biblji (Levit. XI, Deuter. XIV) wcale nie jest powiedziane, że kto będzie jadł świninę, ten zachoruje. Tam jest powiedziane, że kto ją będzie jadł, ten stanie się nieczystym; następnie, gdy chce błąd naprawić, nie ma się leczyć, ale rytualnie oczyścić. Zresztą jest tam wymieniony cały szereg innych zwierząt, których jeść nie wolno, np. zając. On trichinozą nie grozi, a jednak żydzi także go nie jedzą. Również wielbłąda jeść im nie wolno, a dalej szeregu zwierząt, których i u nas się nie jada, jak orzeł, sęp, puhacz, sowa, mysz, kret, jaszczurka i t.p.
Biblja próbuje swoje zakazy ująć w jakąś formułę,
więc mówi: wszelkie zwierzę, które ma kopyto rozdzielone a przeżuwa, jeść będziecie; lecz świnia, acz dzieli kopyto, nie przeżuwa, a zając przeżuwa, ale kopyta nie dzieli. W tej argumentacji powinniśmy widzieć tylko chęć zdobycia się na pewną klasyfikację, na pewne uogólnienie. Zając wcale niema kopyta, a jak widzimy z Juljusza Cezara De bello gallico V, 12. Bretonom także nie wolno go było jeść, a również kury i gęsi, a to ze względów religijnych. Już żywiono te zwierzęta, ale jeszcze ich nie jedzono.
Toteż Salomon Reinach w swej pracy "Cultes, mythes et religions" (2 wyd. t. I, str. 30) w rozprawie "Les survivances du totemisme chez les anciens Celtes" (Przeżytki totemizmu u starożytnych Celtów) przypomina, że motywowanie zakazu jedzenia wieprzowiny względami hygjenicznemi datuje się dopiero od XVIII wieku, lecz że rabini średniowieczni inaczej rzecz tłomaczyli: kto jadł świninę, ten stawał się do tego zwierzęcia podobnym w zakresie jego nieczystości i jego obyczajów (str. 37).
Ten argument jest bliższy prawdy. Wogóle należy pamiętać, że zakaz taki istniał nietylko u żydów. Herodjan w swej historji cesarstwa rzymskiego od Marka Aureljusza, w księdze piątej, w rozdziale szóstym, pisze, że w Rzymie w czasie uroczystości cesarz Heljogbal rozdawał między lud różne podarki, a nawet zwierzęta, "prócz świń"; gdyż tych nie jadał wcale wedle przepisów fenickich".
Pauzanjasz powiada w swym opisie Grecji, że Galatowie nie tykają świni (VII, XVII, 10).
Strabo w swej Geografji (XII, 8) powiada, że w Ponckiej Komanie kapłani wstrzymywali się od jedzenia wieprzowiny.
Bardzo ciekawą wiadomość znajdujemy u Tacyta w jego Germanji (XLV): "Po prawej stronie Swewskiego
morza mieszkają Estonowie, odzieniem i obyczajami do Swewów, językiem do Brytanów podobni. Oddają cześć matce bogów, a na znak tego nabożeństwa noszą obrazy wieprzów, które im Służą za wszelki oręż i obronę".
Tłomacz Tacyta, Naruszewicz, z którego przekładu w tej chwili korzystam, powiada w przypisku bardzo ciekawą rzecz: "Tego zabobonu widać dotąd ślady w Szwecji, gdzie chłopstwo w miesiącu lutym, kiedy się u dawnych Estonów odprawowało święto Frei, ulepią sobie wieprza z ciasta i na różne gusła zażywa. Obacz Ekkarda w T. I. Rerum Fran. Orient. Obacz także Keislera in Antiquitat. Celticis na karcie 159".
Przypisek Naruszewicza jest bardzo cenny, albowiem Olaf Rudbeck, następca Linneusza na katedrze w Upsali, pisze w "Atlantis" 11, 5, iż wedle podania szwedzkiego Odyn w czasie przesilenia zimowego zasnął na polowaniu w lesie i został przez dzika rozszarpany; z krwi jego wyrosły kwiaty (p. Krause, Tuisko-Land, str. 227). Tak samo po zabiciu Adonisa przez dzika wyrosły z jego krwi anemony. Postać dzika wziął na siebie bóg Ares.
Herodot pisze (11, 47), że Egipcjanie nie jadali świniny i nie było im wolno żadnemu innemu bóstwu ofiarować świni, tylko bogini księżyca i Dyonizosowi, a to w czasie pełni. Ubodzy, którzy nie mogli się zdobyć na świnię, lepili jej wizerunek z ciasta, piekli i składali w ofierze. Tu Herodot taką czyni uwagę: "Dlaczego w inne święta świnia jest im obrzydłością, a jednak podczas tego święta ją ofiarują, Egipcjanie opowiadają pewną historję, lecz choć ją znam, nie wypada mi jej przytoczyć.
Reinach ukazuje nam wizerunek Dyany celtyckiej, jadącej na dziku (j. w. str. 45 fig. 11) i powiada, że "dzik,
którego dosiada bogini, nie jest niczym innym, tylko starszym uosobieniem samejże bogini" (str. 67).
Oczyszczenie Orestesa odbywa się za pomocą krwi tego zwierzęcia (j. w. str. 46 fig. 12), jak u żydów odbywało się pokropienie krwią cielca i barana (Exod. XXIX, 12, 16), zaś u Chrześcijan była mowa już o "pokropieniu krwią Jezusa Chrystusa" (1 Piotra 1, 2).
Podobnie jak Adonis, zostaje egipski Ozyrys zabity przez dzika, o czym nam donosi Lukjan w De dea syria. Wiemy, że przeciwnikiem jego był Tyfon. Może fakt, że Tyfona czczono pod postacią wieprza, chce skryć Herodot (11, 47).
Na górze Lykajos w Arkadji znajdowała się świątynia Apolina, któremu składano na ofiarę dzika, niesionego po zabiciu procesjonalnie przy dźwiękach fletów do świątyni, o czym nam donosi Pauzanjasz (VIII, 38, 8).
Diodor Sycylijski (IV, 22) opowiada o pewnym sławnym strzelcu, który upolował dzika i łeb jego zawiesił na drzewie jako ofiarę dla Artemidy, lecz gdy pod drzewem usnął, łeb spadł i zabił go.Łeb wieprza na kadłubie ludzkim ma Wisznu w jednym ze swych wcieleń, poprzedzających wcielenie się w Buddę. Wizerunek taki Wisznu można oglądać w Encyklopedji Orgelbranda pod "Awatar".
Sziwa ma już wystające tylko z ust kły dzika, jak świadczy jego posążek z bronzu złoconego z XVII wieku, znajdujący się obecnie w muzeum w Karlsruhe (A 5803), a pochodzący z buddaistycznej świątyni Wu-tai-esse, w odległości 2 1/2 dni drogi od Pekinu.
Może teraz zrozumiemy wiadomość, zapisaną u Plutarcha w jego Quaesiiones convivales (IV, 5), że żydzi ma-
© 2010 www.dobermans.pl