posługiwali się tanaitami niby żywemi bibljotekami. Amoraim zebrali w osobny zbiór dodatki tanaitów pod ogólną nazwą: Tosefta, dodatki.
Ale zdawna już istniała egzegeza, komentarz, pod nazwą ogólną Gemara, czyli uzupełnienie. To uzupełnienie kodyfikowali następnie rabini w dwóch środowiskach, w Palestynie i w Babilonji. W ten sposób powstały dwa Talmudy.
Jest rzeczą wielce znamienną, że Talmud Babiloński stanowi komentarz pełniejszy i rozleglejszy i że rabini chaldejscy uchodzili za mędrców lepiej poinformowanych od palestyńskich.
Ale na tym nie kończy się manifestacja rasowa żydowskiej więzi antropologicznej. W wiekach średnich trwa egzegeza dalej, a sławny Majmonides z Kordowy (1135 — 1204) zajmuje w niej wielce wybitne stanowisko.
Na progu nowożytności, w wieku XIV, Jakób ben Aszer układa kompendjum Arbaa Turim. Na tej podstawie rabin palestyński Józef Karo układa w XVI wieku swój Szulchan-Aruch (Stół nakryty), złożony z czterech części: Orach Chajim (Droga życia), Jore Dea (Nauka mądrości), Choszen Hamiszpat (Tarcza prawa), Eben Haecer (Kamień pomocy, właściwie prawo małżeńskie). Jest to, z pewnemi późniejszemi uzupełnieniami, kodeks prawny żydów, księga podręczna. Strack twierdzi, że żydzi na nim się głównie opierają, gdy rabin Maże mówił na sądzie Bejlisa w Kijowie, że w razie wątpliwości żydzi zwracają się zawsze do Talmudu, nie przypisując Szulchan-Aruchowi znaczenia decydującego. W rzeczywistości jedno i drugie jest prawdą, gdyż Szulchan-Aruch jest napisany na podstawie Talmudu.
Obok tych zbiorów istnieją różne Midrasze (badania).
Osobną gałąź stanowi literatura kabalistyczna. W VII
wieku powstaje malutka książka Sefer Jezira, księga o stworzeniu, zaś w XIII wieku wielkie i o różnych pokładach dzieło Zohar, blask.
Ale i w wiekach następnych egzegeza nie milkła. Że jednak nie nabrała tego znaczenia, co pokłady powyższe, mogę ją tu pominąć.
Talmud jest najpotężniejszą częścią składową żydowskiej więzi antropologicznej. Jest on istotnie, jak powiedział Samson Hirsch, duszą żywiącą żydostwa.
On kształtuje wciąż psychikę żydów i ukształtowaną dalej w swym charakterze utrzymuje.
5. WIĘŹ WIERZENIOWA.
Jednym z najbardziej zakorzenionych błędów sfer naukowych i bodaj ogółu publiczności oświeconej jest mniemanie, jakoby żydzi dali światu aryjskiemu, przodownikowi cywilizacji współczesnej, monoteizm uniwersalny, czyli pojęcie Boga jedynego jako ojca sprawiedliwego i dobrotliwego całej ludzkości. Gdyby żydzi byli istotnie dali światu ów monoteizm uniwersalny, to przedewszystkim musieliby go sami dotąd mieć. Tymczasem przy należytym zbadaniu ksiąg świątobliwych żydowskich, kultu żydowskiego i żydowskiej etyki okazuje się, że żydzi nawet obecnie nie posiadają tego pojęcia i że ich Jahwe jest wciąż jeszcze bóstwem plemienia wybranego i wyłącznego. Uczeni, którzy zajmowali się tym zagadnieniem, pomieszali postulat monoteizmu uniwersalnego, wyłaniający się z ksiąg Starego Testamentu, z rzeczywistemi wierzeniami żydowskiem i w przeszłości i w teraźniejszości. Ponieważ wyprowadzano Nowy Testament ze Starego, przeto utożsamiono z nim żydostwo talmudyczne i matce-synagodze przydano córę-
kościół. Koloryzowano tedy judaizm faryzejski, idealizowano rabinizm, modernizowano anachronistycznie poglądy plemienia najwsteczniejszego i wygłaszano opinje entuzjastyczne, wprost urągające źródłom, na których się rzekomo opierano. Nie znająca granic frazeologja osiągnęła chyba szczyt, gdy orzekła, że żydzi wogóle dali ludzkości religję. W pierwszym rozdziale swego "Żywota Jezusa" (patrz mój przekład, wydanie 2-gie, str. 58) Renan pisze: "Religję dała ludzkości — rasa semicka. Jej się ten zaszczyt należy. Zdala od rozgwaru dziejowego, zdala od wyuzdania zepsutego (!) już na owe czasy (!) świata, w cichej samotni namiotu beduin-patrjarcha obmyśliwał (!) wiarę dla ludzkości... Z pomiędzy wszystkieh koczujących szczepów semickich "dziecię Izraela" zostało wybrane (!) do wielkich przeznaczeń". Przypuszczam, że dusza tego "beduina-patrjarchy" w ciągu szeregu tysiącoleci nieznacznej zaledwie uległa zmianie i że dawniej bardziej jeszcze skłonna była żyć z rozboju i łupieztwa, niż w roku 1903, kiedy się z nią zetknąłem w Palestynie i w Syrji. Jeśli mamy wierzyć relacji biblijnej, to raczej, zgodnie z dzisiejszym stanem rzeczy, koczujący patrjarchowie wnosili szalbierstwo do środowisk ówczesnej cywilizacji. Patrjarcha Abraham, przybywszy do Egiptu i niby to bojąc się, że go "dzicy" Egipcjanie zabiją, iż piękną ma żonę, przedstawia Sarę jako swoją siostrę, oddając ją za nałożnicę Faraonowi i biorąc w zamian "owce, woły, osły, sługi, służebnice, oślice, wielbłądy", przez co stał się bardzo zasobnym "w stada, srebro i złoto", a gdy symulacja się ujawniła, do żadnego pogromu nie doszło (Genes. XII, 10 — 20; XIII, 1 — 2). W podobny sposób "obmyśliwał wiarę dla ludzkości" patrjarcha Izaak, gdy ciągnąc do króla Abimelecha, znowu Rebekę, żonę swoją, przedstawił jako sio-